In DUSZA STAREGO DOMU

Łączenie ściany z sufitem „na butelkę”

zaokrąglone łączenie ścian z sufitem

Postanowiłam stworzyć osobny cykl postów – DUSZA STAREGO DOMU, dedykowany elementom decydującym o atmosferze starego domu. Mieliśmy to szczęście, że w naszym domu nie było zbyt wielu modernizacji, więc zachowały się oryginalne elementy. Wszystkie, które się dało, zachowaliśmy. Wiele z nich zostało poddanych pieczołowitej renowacji, która przywróciła im blask. Wiele zostało odtworzonych. Zastosowaliśmy też takie materiały wykończeniowe, które wpisują się w stylistykę starego domu. Dzięki temu udało się podkreślić to, co najważniejsze – wiek naszego domu i jego indywidualny charakter.

Na inaugurację tego cyklu wybrałam łączenie ściany z sufitem „na butelkę”, gdyż jest to element, który występuje prawie we wszystkich pomieszczeniach w domu.

zaokrąglone łączenie ścian z sufitem

_____

Łączenie „na butelkę” – o co chodzi?

Normalnie ściany łączą się z sufitem pod kątem prostym.  W starym budownictwie to połączenie często było zaokrąglone – połączenie wykonywano „na tzw. butelkę”, używając do tego celu właśnie butelki. Dzięki temu ściany łagodniej przechodzą w sufit, trudno dostrzec wyraźną granicę. Ma to wpływ na odbiór wizualny wnętrza, dodaje mu atrakcyjności, optycznie je podwyższając.

Większość osób remontując budynki w starym budownictwie usuwa „butelkę” lub stosuje listwy przysufitowe ją maskujące. Ja jednak nie wyobrażałam sobie, żeby w moim starym domu „butelka” nie została zachowana. Moim zdaniem podkreśla jego charakter i dodaje mu przytulności.

Decyzja o pozostawieniu łączenia ściany z sufitem „na butelkę” miała swoje implikacje w postaci rezygnacji z montażu listew przysufitowych (na zasadzie lub/ lub), a także wyboru takiego, a nie innego sposobu malowania ścian. Zdecydowaliśmy się pomalować sufity w kolorze ścian, żeby nie tworzyć niepotrzebnych odcięć, szczególnie, że granica byłaby trudna, a wręcz praktycznie niemożliwa do wyznaczenia. Wybrane kolory – odcienie offwhite – umożliwiały to.

zaokrąglone łączenie ścian z sufitem

_____

„Butelka” a tapety

Na ścianach, na których położono tapety, zrobiliśmy odcięcie pod „butelką”, wykańczając je listwą sztukateryjną, pomalowaną w kolorze pozostałych ścian.

zaokrąglone łączenie ścian z sufitem

Pozwoliło to jednocześnie zachować łukowate połączenie ścian z sufitem i mieć piękne tapety na wybranych ścianach. Taki zabieg jest jednak możliwy tylko w pomieszczeniach o większej niż standardowa wysokości, gdyż optycznie obniża sufit.

zaokrąglone łączenie ścian z sufitem

W sypialni, gdzie ściany są pomalowane pod kolor tapety na jasną szarość, odcięcie dwóch kolorów farby jest na linii zakończenia tapety.

Jak Wam się podoba łączenie ścian z sufitem „na butelkę”? I co sądzicie o zachowywaniu takich elementów wykończenia wnętrz?

Share Tweet Pin It +1

You may also like

zrób to sam stół ze starych desek na metalowych kozłach lerberg

DIY | Stół ze starych desek

Posted on 17/12/2018

podsumowanie roku 2019 na blogu, najpopularniejsze posty, co czytaliście w 2019, ulubione

Top 7 postów 2019 roku

Posted on 30/12/2019

instrukcja krok po kroku jak odkryć starą cegłę, ściana z cegły jak zrobić, ściana z cegły wykonanie

DIY | Jak odkryć starą cegłę?

Posted on 22/10/2018

Previous PostSzafa w holu wejściowym
Next PostJak dodać elegancji szafie z Ikei?

4 komentarze

  1. Marek
    3 lata ago

    Według mnie to tylko potocznie nazywa się ‚na butelkę’ a robione było czym innym. U nas też mamy coś takiego a promień tego okręgu to ok 8-9cm, czyli średnica 2x taka. Raczej ciężko znaleźć taką butelkę zwłaszcza w sklepach z wódą dla robotników 😉 . Podejrzewam, że było do tego zrobione narzędzie – profil z deski który przeciągano formując łuk. Butelką ew. tylko równano powierzchnię tego czegoś jak zaprawa podeschła częściowo.

    Reply
    1. M.
      3 lata ago

      Być może. Nie znam dokładnie technologii wykonania, choć jeden Pan majster opowiadał, że to „od butelki” kiedyś się robiło. Może właśnie tylko ostatnie szlify. W jednym z pomieszczeń, gdzie musieliśmy odtworzyć „butelkę”, ekipa użyła starego talerza, znalezionego w domu. Jego średnica idealnie pasowała do średnicy „butelki” w innych pomieszczeniach 🙂

      Reply
  2. Mya
    6 miesięcy ago

    Cześć, czy możesz podzielić się informacją jaka ekipa budowlana podjęła sie rewitalizacji łuków przy suficie? Jeśli nie możesz to jak przekonać ekipę budowlaną aby pozostawiła te łączenia? Niby klient nasz Pan, ale z doświadczenia wiem, że wielu budowlańców po prostu zaklada sufit podwieszany lub maskuje łuk jakimiś dziwnymi listwami. Taką sytuację mam u siebie w mieszkaniu w przedpokoju i kuchni. jednak zastanawiam sie nad usunięciem sufitu podwieszanego w przedpokoju aby optycznie powiekszyć pomieszczenie – wysokość mam troszkę ponad 260 cm. Z sufitami jest 252 cm. Nie widac tego bardzo , ale reszta mieszkania została nietknięta. Łuki wyglądają pięknie. Chyba popełniłam błąd te kilka lat temu pozwalając zrobić im sufity (ze względu na popękania). Mysle, ze obecnie obeszlibyśmy się bez sufitów, a z łukami. Czekam na odpowiedź 🙂

    Reply
    1. M.
      6 miesięcy ago

      Cześć. Ekipa, która odnawiała tynki. Generalnie wychodzę z założenia, że to właściciel decyduje, bo to jego dom i to właściciel ponosi koszty 😉 Jedyna rada, jaką mam to do skutku szukać ekipy, która się podejmie danej pracy. „Fachowcy” wolą założyć sufit podwieszany, bo mają z tym mniej roboty, poza tym mam wrażenie, że w Polsce wiele rzeczy robi się w określony sposób, bo „wszyscy tak robią”. Oczywiście i ja spędziłam trochę czasu na dyskusjach merytorycznych z ekipami (ale akurat nie od tynków i „butelki”). Ci w jednym pomieszczeniu, gdzie izolowany był sufit, ‚butelkę’ nawet odtworzyli. I to przy pomocy starego talerza znalezionego w domu (!) – idealnie pasował średnicą do tej istniejącej 😉 Argumenty merytoryczne to jedyne, które należy brać pod uwagę, np. popękania o jakich wspominasz, ale i te podejrzewam są do naprawienia. Żadne tam „bo już się tak nie robi”, albo „nie da się”. Wiele zależy od determinacji właścicieli/ inwestorów i polecam stawiać na swoim. Przykład najlepszy – nasze stare 85-letnie schody. Trzech „stolarzy” radziło rozebrać i postawić nowe. Stare, modrzewiowe schody, bez ani jednego śladu po drewnojadzie! Piękne, zdrowe drewno. Powód: nie chciało im się bawić w zdzieranie kliku warstw farby olejnej nie tylko ze stopni i podstopnic, ale i z ozdobnych tralek. Woleli wyrzucić i zrobić nowe. Ale oczywiście nie słuchałam takich „dobrych rad”, tralki oczyściłam sama, a do reszty znalazłam firmę, która się tego podjęła. Schody są dalej piękne, zachwycają nie tylko nas, ale i gości. Powodzenia!

      Reply

Leave a Reply